Piątek, 2018-02-23  [Zaloguj] [Załóż konto]
  • Wyjątkowe Dni Szamotuł

    Wyjątkowe Dni Szamotuł

    Cztery sceniczne gwiazdy i wiele innych atrakcji zaplanował Szamotulski Ośrodek Kultury na tegoroczne Dni Szamotuł. Impreza odbędzie się w pierwszy weekend czerwca. Znana od kilku lat dwudniowa formuła Święta Miasta w tym roku zmienia nam się na t..... Czytaj więcej...

Przyszpitalny totolotek

2018-02-12
Na wstępie spieszę z wyjaśnieniem. Proszę nie myśleć, sądząc po tytule, że przy szamotulskiej lecznicy otwarto nową kolekturę Lotto. Nic bardziej mylnego. Chodzi tylko o nowy system, który decyduje o kolejności przyjęć pacjentów oczekujących do specjalisty. Powiem szczerze, że dawno nie widziałem tak innowacyjnego rozwiązania. Inwestor oddając do użytku okazały budynek, w którym znajdziemy poradnie specjalistyczne, jak i inne zbytki, postanowił zainstalować oprogramowanie wraz z osprzętem do obsługi kolejek.
 
W prasie cisza na ten temat, a przecież może warto skreślić o tym kilka słów. A wiec jest to połączenie analogowej bazy danych, czyli krótko mówiąc zeszytu zaczernianego przez pracowników rejestrujących, z nowoczesnym systemem ticketów, czyli numerków drukowanych przez maszynę. Chcąc np. skorzystać z porady chirurga, podchodzimy do okienka, pani ustala termin na podstawie analogowej bazy, czyli swojego kajetu, po czym wpisuje nas do niego. Pierwszy etap jest za nami. Drugi to już tylko oczekiwanie na wizytę u specjalisty.
 
Jak już znajdziemy się w poczekalni pachnącej jeszcze nowością, musimy wydrukować sobie taki bilecik z numerkiem. Algorytm przydzielania numerków nie jest skomplikowany i można go opisać wzorem: N=N+1, lub w wersji skróconej: N++, gdzie docelowo N to nasza szczęśliwa liczba. Z zadrukowaną kartką udajemy się do pani w rejestracji, która kojarzy nasz numer z godziną wcześniej wyznaczoną na wizytę. I w tym momencie dochodzi do zaburzenia czasoprzestrzeni. Co to znaczy? Już tłumaczę. Załóżmy, że pan Kowalski miał umówioną wizytę na 17.30. Przychodzi do poradni o 16.50, bo a nóż doktor go przyjmie wcześniej, drukuje sobie bilet i dostaje numer 25. Po nim przychodzi pan Nowak, który ma być przyjęty o 17.10, ale maszyna wypluwa mu kartkę z liczbą wyższą niż Kowalskiego- taki algorytm. Ciekawy jest finał, czyli oczekiwanie na moment wejścia do gabinetu. Jest on chyba bardziej ekscytujący niż samo badanie, gdyż nie wiemy kiedy padnie nasz numer, który pojawia się na wyświetlaczu zamontowanym nad drzwiami gabinetu. Kolejność wejść może być np. taka: 32,23,12,5,18,34.
 
Pomyślcie sobie Drodzy Czytelnicy, jaka musi być frajda, kiedy na ekranie pojawi się nasza, szczęśliwa liczba po 3 godzinach oczekiwania.
 
ZiB

KOMENTARZE(5)

Redakcja serwisu zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy zawierających wulgaryzmy i inne nie stosowne wypowiedzi oraz nie ponosi odpowiedzialności za treści zawarte w komentarzach.
 
 
Oświadczam, że zapoznałem się z regulaminem i akceptuję jego postanowienia.
wiedzacy 2018-02-23 21:06:19

Podobno autorski projekt szpitalnego informatyka heheheh

Panie Jądrzyk 2018-02-21 00:44:09

ktoś tu ma nieźle naje8ane w głowie

diabetyk 2018-02-19 20:21:09

do diabetologa 2 godzinne opóźnienie w przyjęciu niż zapis w analogowej bazie (kajecik)-nowy system nie działa lepiej, bez niego też opóźnienia były, szkoda pieniędzy

Kajetan do PLN 2018-02-13 07:22:03

Niestety tak to wygląda. Połączenie średniowiecza z nowoczesnością. Efekt taki jak autor opisuje

PLN 2018-02-12 23:31:12

To tak działa (lub nie działa) naprawdę?

Strona 1 z 1 1
Odwiedziny: 2 945 304  ,